Twój Trener Personalny - Bartosz Stępień

· zaktualizowany

Trening medyczny - co to jest, dla kogo i czym różni się od personalnego

Trening medyczny brzmi poważnie i trochę szpitalnie, a w praktyce chodzi o rzecz zupełnie przyziemną: żeby Twoje ciało przestało Cię ograniczać w tym, co robisz na co dzień. Żeby kolano nie protestowało na schodach, plecy wytrzymały ośmiogodzinny dzień przy biurku, a zabawa z dzieckiem nie kończyła się kalkulacją, ile Cię to będzie kosztowało jutro.

Poniżej wszystko, co zwykle tłumaczę na pierwszej rozmowie: czym to się różni od zwykłego treningu personalnego, od czego się zaczyna, jak wygląda praca z bólem i - to chyba najważniejsze - jak sprawdzić, czy trafiłeś do kogoś, kto wie, co robi.

Czym właściwie jest trening medyczny

To podejście, które łączy trening siłowy z wiedzą o tym, jak ciało reaguje na uraz, przeciążenie i długotrwały brak ruchu. Cel jest inny niż w treningu sylwetkowym: nie chodzi o to, żeby urosnąć, tylko żeby przestać się psuć.

W praktyce oznacza to trzy rzeczy naraz - wzmocnienie tego, co jest za słabe, zdjęcie obciążenia z tego, co jest przeciążone, i przywrócenie ruchu tam, gdzie go zabrakło. Efekt uboczny bywa taki, że sylwetka też się poprawia. Ale to jest skutek uboczny, nie cel.

Czym różni się od treningu personalnego

Trener personalny i trener medyczny pracują tak samo - indywidualnie, jeden na jeden. Różnica jest w punkcie wyjścia.

Trener personalny zakłada, że jesteś sprawny i chcesz być sprawniejszy albo lepiej wyglądać. Trener medyczny zakłada, że coś nie działa, i najpierw ustala co.

Najlepiej widać to na przykładzie rehabilitacji. Po operacji ortopedycznej pierwszym krokiem jest fizjoterapia i to się nie zmienia. Ale rehabilitacja kończy się w momencie, w którym staw znowu się rusza - a nie w momencie, w którym jest gotowy na obciążenie. Między "już nie boli" a "mogę wrócić do biegania" jest kilka miesięcy pracy, której nikt za Ciebie nie zrobi. To jest miejsce dla treningu medycznego.

Druga rzecz to bóle, które pojawiły się bez żadnego zdarzenia. Kolano czy plecy potrafią boleć bez upadku, bez skręcenia, bez niczego. Dużo siedzisz i od tego bolą Cię plecy. Biegasz i kolano jest przeciążone. Tu nie ma czego rehabilitować, bo nie było urazu - jest za to co wzmacniać.

Dla kogo to jest

Nie dla sportowców. Dla ludzi, którzy chcą się ruszać bez płacenia za to bólem.

Najczęstsza rzecz, jaką słyszę, brzmi: "boli mnie noga, więc siłownia odpada". To jest dokładnie odwrotnie. W większości przypadków ból bierze się z braku ruchu albo ze złego ruchu, a nie z jego nadmiaru - i ograniczanie aktywności jeszcze bardziej pogłębia problem. Sensowniejsze jest wzmocnienie tych struktur, które są za słabe.

Nie musisz wiedzieć, od czego zacząć. Od tego jestem ja. Przychodzisz z tym, co jest, a ćwiczenia dobieram tak, żebyś mógł je wykonać dzisiaj, w tym stanie, w jakim jesteś.

Jeden wyjątek, i mówię o nim zawsze: przy świeżym urazie albo takim, którego nikt nie zdiagnozował, pierwszy jest lekarz. Nie trener. Ból w klatce piersiowej, drętwienie, ból, który budzi w nocy, opuchlizna po urazie - to są rzeczy, przy których żaden trener nie powinien być pierwszym telefonem.

Wszystko zaczyna się od diagnostyki

To jest część, którą ludzie najczęściej chcą pominąć, a bez niej reszta jest zgadywaniem.

Diagnostyka to zestaw testów, które pokazują, co się faktycznie rusza, a co nie, gdzie jest siła, a gdzie jej brakuje, i która strona ciała pracuje za drugą. Dopiero z tego wychodzi plan. Bez tego dostajesz zestaw ćwiczeń, który komuś kiedyś pomógł - i albo trafi, albo nie.

Drobna korekta planu pod kątem tego, co wyszło z testów, potrafi zrobić więcej niż dorzucenie trzech nowych ćwiczeń. Zwykle po prostu zdejmuje niedoskonałości ruchowe, które do tej pory blokowały postęp.

Skąd się bierze ból

W praktyce sprowadza się to do czterech rzeczy:

Zmiany zwyrodnieniowe - najprościej mówiąc sytuacje, w których stawy nie poruszają się prawidłowo. Jedna kość przemieszcza się względem drugiej w sposób niestandardowy dla naszego ciała, a ruch, który powinien być naturalny, przestaje taki być.

Stany zapalne - wbrew pozorom zjawisko przyjazne, naturalny efekt pojawiający się także po treningach. Sygnalizują, że coś potrzebuje regeneracji albo nie do końca dobrze funkcjonuje.

Przeciążenia - najbardziej naturalna przyczyna bólu i najczęstsza u osób, które nagle zwiększyły objętość treningu.

Choroby - tu odpowiedni trening działa łagodząco. Nie zawsze da się usunąć przyczynę, czasem można tylko zmniejszyć ból i zatrzymać pogłębianie się problemu. Mówię o tym wprost, bo to uczciwsze niż obiecywanie wyleczenia.

Jak wygląda praca z bólem

Tu jest konkret, o który ludzie pytają najczęściej. Kolejność ma znaczenie i jest zawsze taka sama.

1. Ćwiczenia izometryczne

Napinanie mięśnia bez ruszania nim. Brzmi banalnie, a jest to jedno z najlepszych narzędzi przy urazach, które dają o sobie znać przy jakimkolwiek ruchu. Działają przeciwbólowo i jednocześnie dają mięśniom bodziec, żeby stały się silniejsze. Angażują przy tym mięśnie położone głębiej - te, które w klasycznym treningu siłowym często w ogóle się nie włączają.

To zwykle pierwszy krok, bo pozwala zacząć się ruszać wtedy, gdy normalny ruch jeszcze nie wchodzi w grę. A ruszać się trzeba: albo używamy danych struktur, albo je tracimy.

2. Ćwiczenia ekscentryczne

Kolejny krok. Mięsień pracuje pod napięciem, ale już z ruchem - dokładniej rozciąga się pod obciążeniem. To hamowanie ruchu przy odkładaniu ciężaru, a nie jego wypychanie.

Dzięki obecności ruchu dużo skuteczniej wzmacnia się włókna mięśniowe i ścięgna, a przy okazji ciało (i głowa) przyzwyczajają się, że dana struktura może tak pracować. Dlatego ten etap szczególnie lubią osoby, które boją się, "że coś się zerwie albo naciągnie".

3. Ćwiczenia koncentryczne

Klasyka - wyciskanie, przyciąganie, praca pod oporem. To, co ludzie mają na myśli, mówiąc, że idą "powyciskać". Zwiększają siłę i masę mięśniową oraz poprawiają ogólną funkcjonalność ciała.

Ważne: to nie powinna być jedyna forma treningu. Najlepiej działa w połączeniu z dwoma poprzednimi, a nie zamiast nich.

Czy da się trenować z kontuzją

W większości przypadków tak - i to jest chyba najbardziej zaskakująca rzecz dla osób, które przychodzą pierwszy raz.

Nie mówię tu o robieniu przysiadów ze złamaną nogą. Mówię o tym, że kontuzjowana partia to zwykle jeden element, a reszta ciała nadal może pracować. Samą kontuzjowaną strukturę też często da się przetrenować - odpowiednio dobranymi ćwiczeniami i pod warunkiem, że dany przypadek na to pozwala.

Jedna rzecz do pilnowania: sprawdzaj, czy trenując konkretny mięsień nie napinasz przy okazji wszystkiego dookoła. Robiąc biceps nie musisz wyginać pleców do tyłu, zaciskać zębów ani stawać na palcach - on pracuje tylko przy zginaniu ręki.

Jak wybrać trenera medycznego

Rzecz, o której mało kto mówi głośno: trener medyczny to zawód nieregulowany. Możesz jutro nazwać się trenerem medycznym, wpisać to w opis na Instagramie i nikt Ci nic nie zrobi. Nie ma egzaminu, izby ani rejestru.

Dlatego przy wyborze patrz na dwie konkretne rzeczy:

Ukończone kursy. Nie "certyfikat online za 200 zł", tylko szkolenia z nazwy, z instytucją i z datą. Większość trenerów ma to na swoich profilach. Jeżeli nie możesz tego znaleźć - napisz i zapytaj wprost. Sposób, w jaki ktoś odpowiada na takie pytanie, mówi Ci prawie wszystko.

Opinie ludzi, którzy z nim pracowali. Nie liczba obserwujących, tylko opinie z konkretami: z czym ktoś przyszedł i co się zmieniło.

I trzecia rzecz, już nie z listy: dobry trener powie Ci, kiedy nie jest właściwą osobą. Jeżeli słyszysz, że trening rozwiąże każdy Twój problem, to jest sygnał ostrzegawczy, a nie zaleta.

Czego trening medyczny nie zrobi

Nie zastąpi lekarza ani fizjoterapeuty i nie postawi diagnozy. Nie wyleczy choroby. Nie zadziała w miesiąc, jeżeli problem narastał przez pięć lat. I nie zadziała w ogóle, jeżeli zostaje w sali treningowej - to, co robisz przez pozostałe sześć dni tygodnia, waży więcej niż ta jedna godzina.

Efekt jest trwały, ale nie wieczny. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że po odstawieniu treningu ciało zostanie tam, gdzie je doprowadziliśmy.

Jak to wygląda w praktyce

Kamila przyszła z kolanem, z którym czekała na operację. Skończyła na przysiadach bez bólu i 100 kg w hip thruście - w całości online, na podstawie nagrań, bez ani jednego spotkania na sali.

To nie jest obietnica, że u każdego tak będzie. To jest przykład tego, o czym pisałem wyżej: najpierw ustalenie, co konkretnie nie działa, potem obciążanie w kolejności, która ma sens, i cierpliwość liczona w miesiącach, nie w tygodniach.

Od czego zacząć u siebie

Jeżeli chodzi Ci po głowie konkretny problem, mam o nim osobne teksty - najczęściej czytane to ból pleców od siedzenia przy biurku i sześć minut ćwiczeń na plecy po pracy. Jeżeli dopiero wracasz do ruchu, zacznij od planu pierwszego treningu na siłowni albo od powrotu po dłuższej przerwie. A jeżeli zastanawiasz się, ile to potrwa, mam na to uczciwą oś czasu.

Podeślij ten wpis dalej

Podobał Ci się ten wpis? Sprawdź, czy mogę pomóc też Tobie - zacznijmy od krótkiej, bezpłatnej rozmowy o Twoim celu.

Umów bezpłatną konsultację (15-20 min)

Konkrety na Twoją skrzynkę

Zapisz się, a na start wyślę Ci bezpłatny poradnik. Potem - praktyczne wskazówki o treningu, jedzeniu i budowaniu nawyków, bez spamu i zawracania Ci gitary.

Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie ode mnie newslettera z materiałami o treningu i żywieniu. Administratorem danych jest Bartosz Stępień, Twój Trener Personalny - Bartosz Stępień, NIP 7963010384. Rezygnacja jednym kliknięciem w każdej wiadomości. Szczegóły w polityce prywatności.

Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie ode mnie maili z treściami o treningu. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym czasie - jednym kliknięciem.