· zaktualizowany
Po jakim czasie widać efekty treningu? Uczciwa oś czasu
To najczęstsze pytanie, jakie pada na pierwszej konsultacji, i jednocześnie pytanie, na które branża fitness od lat odpowiada nieuczciwie. „Efekty w 8 tygodni" sprzedaje się lepiej niż „efekty w 6 miesiącach", więc sprzedaje się to pierwsze.
Poniżej wersja, która nie sprzedaje.
Tydzień 1-2, czyli nie dzieje się nic, co da się zobaczyć
I to jest w porządku. W tym czasie uczysz się wzorców ruchowych, a Twój układ nerwowy uczy się rekrutować mięśnie w odpowiedniej kolejności. Ciężary są niższe, niż byś chciał, bo priorytetem jest technika. Jeśli dopiero zaczynasz i nie wiesz, od czego, rozpisałem gotowy plan pierwszego treningu na siłowni.
Dodatkowo mięśnie zaczynają zatrzymywać wodę w reakcji na nowy bodziec, co na wadze wygląda jak przybieranie. Co roku ktoś rezygnuje właśnie na tym etapie - waga poszła w górę o kilogram, więc „to nie działa".
Tydzień 3-4, czyli rosną ciężary
Pierwszy realny sygnał. To, co robiłeś na 30 kg, robisz teraz na 35. Wciąż jest to głównie adaptacja nerwowa, a mięśnie dopiero zaczynają rosnąć - ale to najbardziej wiarygodny wskaźnik, jaki masz na tym etapie, i jedyny, który już widać.
Dlatego zapisywanie treningów nie jest fanaberią. Bez zapisu nie zauważysz jedynej rzeczy, która na tym etapie mówi Ci, że jesteś na dobrej drodze.
Wyświetlacz pokazuje jedną sesję i kasuje ją po zejściu ze sprzętu. Postęp widać dopiero wtedy, gdy masz z czym porównać dzisiejsze liczby.
Tydzień 6-8, czyli zmienia się to, jak leżą ubrania
Na tym etapie zwykle jest już różnica w składzie ciała, ale niekoniecznie w liczbie na wadze. Jednoczesny przyrost mięśni i spadek tłuszczu potrafią się na wadze wyzerować. Spodnie mówią prawdę, waga nie. Dlaczego sama waga potrafi tak mylić, rozłożyłem na czynniki pierwsze we wpisie waga spadła o 6 kg, a sylwetka wygląda tak samo.
Tydzień 10-12, czyli widać w lustrze
Tu pojawia się pierwszy moment, w którym patrzysz na siebie i widzisz różnicę bez wysiłku. Zwykle wcześniej zauważą ją inni - i zwykle wtedy pojawia się pytanie „co ty robisz?".
Trzy miesiące, czyli zdjęcia
Zdjęcie sprzed dwunastu tygodni jest jedynym uczciwym świadkiem. Lustro widzisz codziennie, więc adaptujesz się do zmiany w miarę jej zachodzenia. Zdjęcie nie ma tego problemu.
Dlatego pierwszą rzeczą, o którą proszę na starcie, są zdjęcia. Służą do tego, żeby za trzy miesiące było co porównać.
Gdzie ludzie odpadają
Na początku jest motywacja, a po trzech miesiącach widać już efekty.
Odpadają między drugim a czwartym tygodniem. Koszt już jest, korzyści jeszcze nie ma, a nikt nie uprzedził, że tak to wygląda. To jest dokładnie ten moment, w którym decyduje się, czy ktoś będzie trenował rok, czy trzy tygodnie.
Jeżeli wiesz o tym z góry, przechodzisz przez to jak przez zwykły etap.
Drugi i czwarty tydzień to zwykły ruch. Przyjść, odrobić swoje i wyjść. Nic spektakularnego, a właśnie na tym etapie rozstrzyga się cała reszta.
Co przyspiesza, a co nie
Co przyspiesza? Konsekwencja, sen, wystarczająca ilość białka i plan, który uwzględnia Twoje realne możliwości czasowe. Jak taki plan pogodzić z ośmioma godzinami przy biurku, opisałem we wpisie o sylwetce po pracy biurowej.
Co nie przyspiesza? Dokładanie treningów ponad plan, spalacze tłuszczu, głodzenie się i zmiana planu co dwa tygodnie, bo „coś innego zadziała lepiej".
Podobał Ci się ten wpis? Sprawdź, czy mogę pomóc też Tobie - zacznijmy od krótkiej rozmowy o Twoim celu.
Umów konsultację (15-20 min)Konkrety na Twoją skrzynkę
Zapisz się, a na start wyślę Ci bezpłatny poradnik. Potem - praktyczne wskazówki o treningu, jedzeniu i budowaniu nawyków, bez spamu i zawracania Ci gitary.