Przejdź do treści

· zaktualizowany

Trener nie zadziałał. Po czym poznać, że prowadzenie online będzie inne?

Bartosz Stępień, trener personalny, rozmawia z podopiecznym na sali treningowej

Miałaś już trenera. Był plan, były treningi, może nawet jadłospis. Po kilku miesiącach waga stała, a do tego zaczęło boleć kolano.

Teraz patrzysz na trenerów online i masz jedno pytanie. Czy to nie będzie to samo, tylko przez telefon?

Uczciwie. Po rolce na Instagramie nie ocenisz, czy ktoś dobrze uczy przysiadu. Przysiad wygląda tak samo u mnie i u każdego innego trenera. Możesz za to sprawdzić, co dzieje się pomiędzy treningami, bo zwykle tam leży powód, dla którego poprzednia współpraca nie wyszła.

Poniżej pięć rzeczy do sprawdzenia, zanim komukolwiek zapłacisz. Także mnie.

Zanim dostaniesz plan, ktoś pyta o Ciebie

Dobry start to wywiad. Co Cię boli, jaki ruch to nasila, a jaki przynosi ulgę. Ile realnie masz czasu, na jakiej siłowni ćwiczysz i jak wygląda Twój zwykły tydzień.

Plan dla początkującej może wyglądać podobnie jak u innych osób i to jest normalne. Różnica jest w tym, czy ktoś wziął pod uwagę Twoje kolano, Twój grafik i Twój sprzęt. Plan z internetu zakłada, że jesteś zdrowa i masz czas.

Zapytaj, co trener musi o Tobie wiedzieć, zanim ułoży plan.

Ktoś ogląda, jak ćwiczysz

Online bez sprawdzania techniki to plan w arkuszu i nic więcej. Błąd, którego nie widzisz, powtarzasz przez miesiące. Kolana uciekające do środka w przysiadzie trudno zauważyć samej.

U mnie nagrania wysyłasz przy raportach, a ja odsyłam, co poprawić. Do ćwiczeń, których nie znasz, są filmy z wykonaniem, więc nie zgadujesz z opisu.

Kamila w dole przysiadu ze sztangą, nagranie od tyłu Kadr z nagrania przysiadu Kamili. Z tyłu dobrze widać, czy kolana nie uciekają do środka.

Zapytaj, kto ogląda nagrania i jak szybko dostajesz odpowiedź.

Ktoś pilnuje, żeby ciężar rósł

W jednym badaniu porównano 46 kobiet, które trenowały siłowo, ze średnią wieku 26 lat. Każda miała sama wybrać ciężar na 10 powtórzeń. Te, które ćwiczyły bez trenera, brały średnio 42% swojego maksymalnego ciężaru, a te z trenerem 51%. Kobiety z trenerem były też silniejsze.

Samej po prostu trudno ocenić, ile jeszcze zostało w zapasie. Na sali mówię wtedy, że nie musisz decydować, czy jest ciężko. Ja Ci powiem, kiedy jest wystarczająco ciężko.

Online robię to przez arkusz. Po każdym treningu wpisujesz ciężary, a ja patrzę, czy rosną. Gdy robisz komplet serii i powtórzeń w dobrej technice, na kolejnym treningu ciężar idzie w górę, u początkujących zwykle o 2,5 kg.

Fragment arkusza treningowego z ciężarami z czterech kolejnych tygodni Fragment arkusza dwóch osób, które trenują razem. Górny wiersz przy ćwiczeniu to ciężary jednej osoby, dolny drugiej. W ściąganiu drążka dolny wiersz idzie od 45 do 60 kg w cztery tygodnie.

Zapytaj, kto i jak często sprawdza Twoje ciężary.

Plan zmienia się, kiedy coś nie działa

Plan ułożony raz i niezmieniany mimo bólu albo stojącej wagi to wydruk.

Gdy kolano boli w przysiadzie, zwykle nie wyrzucam przysiadu. Zmniejszam ciężar i daję jedno zadanie, kolana idą na zewnątrz. Jeśli to nie pomaga, ćwiczenie się zmienia. A gdy ból wymaga diagnozy, mówię wprost, że najpierw fizjoterapeuta albo lekarz. Więcej o tym, co przy kolanach pomaga, a co tylko uśmierza, pisałem we wpisie o bolących kolanach.

Z wagą jest tak samo. Gdy średnia z tygodnia stoi, kalorie zmieniają się o 100 kcal i patrzymy na kolejny tydzień. Po 8 tygodniach pytam, co lubisz w planie, a czego nie, i plan dostaje poprawki. Po 12 tygodniach dostajesz nowy.

Plan treningowy w arkuszu, zmienione ćwiczenia oznaczone na szaro Plan po zmianach. Ćwiczenia na szaro to te, które się zmieniły, więc od razu widać, co jest nowe.

Zapytaj, co trener zrobi, jeśli po miesiącu waga będzie stała, a kolano dalej będzie bolało.

Ktoś zauważa, kiedy przestajesz

Najczęściej ludzie odpadają między 2. a 4. tygodniem. Wysiłek już jest, a efektów jeszcze nie widać. Rozpisałem to w uczciwej osi czasu efektów treningu.

Ja jestem od tego, żeby plan był wykonalny i żeby ktoś zauważył, jak przestajesz go wykonywać. Dlatego są raporty w stałych terminach, przypomnienia i kontakt między raportami.

Online bywa to nawet bardziej rozliczające niż na sali. Na sali ktoś po prostu przestaje przychodzić, a raport, który nie przyszedł, widać od razu. Dlatego prowadzę online maksymalnie 40 osób. Przy większej liczbie nie da się rzetelnie przejrzeć wszystkich nagrań i raportów.

Zapytaj, ile osób trener prowadzi naraz i co się dzieje, gdy nie wyślesz raportu.

Jak to wygląda w praktyce

Dobrze to widać u Kamili. Przyszła z kolanem, które bolało przy każdej próbie przysiadu. Całą współpracę prowadzimy online, na nagraniach. Po mniej więcej pół roku robiła coraz głębsze przysiady i ponad 100 kg w hip thruście, a w opinii na Google sama napisała, że kolano „przestaje boleć”.

Kamila przed powtórzeniem hip thrustu ze sztangą Kamila i hip thrust ze 100 kg. Kadr z jej nagrania.

Uważaj też na obietnice. Kto obiecuje konkretną liczbę kilogramów do konkretnego dnia, sprzedaje coś innego niż trening. U mnie podział jest prosty. Ja odpowiadam za plan, nadzór i korekty, a Ty za wykonanie i szczere raporty.

Te pięć pytań możesz zadać każdemu trenerowi. Jeśli odpowiedzi są ogólne, szukaj dalej.

Jeśli chcesz zadać je mnie, umów konsultację. To 15-20 minut rozmowy. Powiem Ci wprost, czy współpraca ma u Ciebie sens, a jeśli nie ma, też to usłyszysz.

Systematyczność robi robotę.

Podeślij ten wpis dalej

Podobał Ci się ten wpis? Sprawdź, czy mogę pomóc też Tobie - zacznijmy od krótkiej rozmowy o Twoim celu.

Umów konsultację (15-20 min)

Konkrety na Twoją skrzynkę

Zapisz się, a na start wyślę Ci bezpłatny poradnik. Potem - praktyczne wskazówki o treningu, jedzeniu i budowaniu nawyków, bez spamu i zawracania Ci gitary.

Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie ode mnie newslettera z materiałami o treningu i żywieniu. Administratorem danych jest Bartosz Stępień, Twój Trener Personalny - Bartosz Stępień, NIP 7963010384. Rezygnacja jednym kliknięciem w każdej wiadomości. Szczegóły w polityce prywatności.