· zaktualizowany
Sylwetkę robi się w sklepie. Lista zakupów na zdrowy tydzień
Możesz mieć najlepszy plan treningowy świata, ale jeśli do koszyka w sklepie wpada co popadnie, efektów nie będzie. To prosta arytmetyka. Trenujesz może 3 razy w tygodniu, a posiłków robisz w tym czasie około trzydziestu. Zgadnij, która strona tego równania ma większy wpływ na Twoją sylwetkę.
Dlaczego koszyk decyduje o sylwetce
Podstawą zmiany sylwetki jest zwykły, nudny bilans kalorii - nie sposób tego obejść żadnym treningiem ani suplementem. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz od jutra liczyć każdego grama. Najprostszy pierwszy krok robi się przy sklepowej półce.
Zasada jest banalna. Jeśli w domu czekają dobre produkty, dobre decyzje dzieją się prawie same. Jeśli szafka jest pełna słodyczy, to o 22:00 siła woli regularnie przegrywa ze środowiskiem, w którym żyjesz.
Zdjęcie poglądowe.
Bazowa lista zakupów
Dokładnie ta, którą dostają ode mnie podopieczni na start. Wszystko do ogarnięcia w Biedronce czy Lidlu, bez produktów „fit" za 40 zł.
Białko - fundament, który regeneruje mięśnie i daje sytość
- pierś z kurczaka lub indyka
- jaja
- skyr naturalny lub chudy twaróg
- ryba - mrożona jest tak samo dobra jak świeża, a dużo tańsza
Węglowodany złożone - energia na trening i pracę
- płatki owsiane górskie
- ryż
- kasza gryczana lub jaglana
- ziemniaki lub bataty
Tłuszcze - tak, na redukcji też
- oliwa z oliwek
- masło orzechowe - ale patrz na skład, ma być 100% orzechów, bez cukru
- awokado
Warzywa i owoce - im więcej koloru w koszyku, tym lepiej
- mrożony szpinak i brokuły - pełnowartościowe, tanie i się nie psują
- pomidory
- banany i jabłka
- owoce sezonowe - co łaska
Zasada 80/20, czyli miejsce na pizzę
80% tego, co jesz, to produkty z listy powyżej. Pozostałe 20% to to, co lubisz najbardziej. Czekolada, pizza w weekend, lody z dzieciakami. Serio.
Sylwetki nie psuje jedno ciastko. Psuje ją podejście „wszystko albo nic", gdzie po jednym ciastku stwierdzasz, że dieta i tak już zepsuta, i zamawiasz kebaba na pocieszenie. Plan, w którym jest miejsce na przyjemności, da się utrzymać latami. Plan idealny zwykle kończy się w drugą środę.
Trzy zasady, które robią różnicę w praktyce
- Nie idź na zakupy głodny/a. Banał, ale to właśnie wtedy do koszyka wskakują rzeczy spoza listy.
- Kupuj na 3-4 dni do przodu. Jak w lodówce czeka gotowe białko i warzywa, to „nie mam co jeść" przestaje być wymówką.
- Omijaj głodówki i cudowne detoksy. Liczy się bilans kalorii i powtarzalność. Reszta to marketing.
Wersja do druku - powieś na lodówce
Przygotowałem tę listę jako jednostronicowy PDF z okienkami do odhaczania i miejscem na własne dopiski. Wydrukuj, powieś na lodówce albo zabierz na telefonie do sklepu.
Kiedy lista to za mało
Lista mówi, co kupować. Nie mówi natomiast, ile jeść - a to już sprawa indywidualna, zależna od Twojej wagi, aktywności, treningów i celu. Jeśli od miesięcy „jesz zdrowo", a sylwetka stoi w miejscu, problem prawie nigdy nie leży w produktach. Leży w ilościach i powtarzalności - i to jest dokładnie ta część, którą ustawia się pod konkretnego człowieka, nie z uniwersalnej rozpiski.
Przeczytaj też
Podobał Ci się ten wpis? Sprawdź, czy mogę pomóc też Tobie - zacznijmy od krótkiej rozmowy o Twoim celu.
Umów konsultację (15-20 min)Konkrety na Twoją skrzynkę
Zapisz się, a na start wyślę Ci bezpłatny poradnik. Potem - praktyczne wskazówki o treningu, jedzeniu i budowaniu nawyków, bez spamu i zawracania Ci gitary.